logo

Gwałtowne wydarzenia (powódź, pożar, katastrofa, wypadek, napad na bank itp.) są początkiem kryzysu dla wielu osób w nich uczestniczących, i to nie tylko ofiar i ich rodzin ale i ratowników. W akcjach ratowniczych o dużym zasięgu włącza się do akcji psychologów, tyle tylko, że pojawiają się oni licznie po kilkunastu, rzadziej kilku godzinach.

Powstaje swoista luka w tym wymiarze działań: od zdarzenia do podjęcia akcji przez psychologów. W krajach na zachód od Rzeczypospolitej, szczególnie w Stanach Zjednoczonych szkoli się osoby, które są na miejscu zdarzenia z ratownikami, bądź szkoli się samych ratowników, w zakresie umiejętności udzielania pierwszej pomocy emocjonalnej.

Ta pomoc nazywana także „opatrywaniem ran emocjonalnych” nie wymaga angażowania na tym etapie psychologów a w zdecydowany sposób przeciwdziała powstawaniu bardzo kosztownemu w długotrwałym leczeniu stresu pourazowego.

Było by cudownie, gdyby w takie umiejętności byli wyposażenie wszyscy, którzy w swej pracy stykają się z osobami w kryzysie – nauczyciele, policjanci, ratownicy, strażacy, strażnicy miejscy i wiele, wiele innych grup społecznych czy zawodowych.